Glinkowanie lakieru - co to jest, kiedy je robić i jak wykonać je dobrze?
19.11.2025Glinkowanie to ten moment w detailingu, który dzieli amatorów od pasjonatów. Dla jednych to zbędny etap, dla drugich - absolutna konieczność. I mają rację ci drudzy. Bo glinkowanie to nie fanaberia. To zabieg, który usuwa z lakieru wszystko to, czego nie widać, a co potrafi zniszczyć efekt końcowy. Pył hamulcowy, osady przemysłowe, resztki smoły, żywicy, owadów, kurz lakierniczy - to wszystko siedzi w lakierze głębiej niż myślisz. I nie wyjdzie ani po myciu, ani po dekontaminacji chemicznej. Tu wchodzi glinka.
Glinka to specjalna masa - elastyczna, lepka, ale jednocześnie bezpieczna dla lakieru. Działa jak magnes na zanieczyszczenia. Przesuwasz ją po powierzchni auta, a ona „wyciąga” z lakieru wszystko, co tam nie powinno być. Efekt? Lakier staje się gładki jak szkło. I to nie metafora. Po dobrze wykonanym glinkowaniu możesz przesunąć dłonią po masce i poczuć różnicę. Nie ma chropowatości, nie ma oporu, nie ma „ziarnistości”. Jest czystość. I gotowość na kolejne etapy - polerowanie, woskowanie, ceramikę.
Kiedy warto glinkować? Zawsze przed korektą lakieru. Zawsze przed aplikacją powłoki ochronnej. Zawsze, gdy lakier wydaje się chropowaty, mimo że auto zostało umyte. Glinkowanie to nie zabieg codzienny. Nie robisz go co tydzień. Ale warto go wykonać co kilka miesięcy - szczególnie po zimie, po długich trasach, po intensywnym sezonie letnim. Bo właśnie wtedy lakier zbiera najwięcej „niewidzialnego” brudu.

Jak to zrobić dobrze? Najpierw mycie - dokładne, ręczne, z pianą aktywną, szamponem, spłukaniem. Potem lubrykant - specjalny środek, który zapewnia poślizg glince. Nigdy nie używaj glinki na sucho. To prosta droga do rys. Lubrykant może być gotowy, może być rozcieńczonym szamponem - ważne, żeby był. Potem glinka - rozgrzana w dłoniach, uformowana w płaski dysk. Przesuwasz ją po lakierze delikatnie, bez nacisku, w jednym kierunku. Czujesz opór? Glinka pracuje. Czujesz, że sunie gładko? Lakier jest czysty. Co jakiś czas zagniatasz glinkę, żeby odsłonić czystą powierzchnię. I tak panel po panelu.
Po glinkowaniu warto przemyć auto jeszcze raz - szybkie mycie, spłukanie, osuszenie. I wtedy możesz przejść dalej. Do korekty, do zabezpieczenia, do pielęgnacji. Bo lakier po glinkowaniu to czysta karta. Gotowa na wszystko. I jeśli chcesz, żeby efekt był trwały, głęboki, profesjonalny - nie możesz tego etapu pominąć.
Są też różne rodzaje glinki - miękka, średnia, twarda. Miękka dla nowych lakierów, średnia dla aut z lekkimi zanieczyszczeniami, twarda dla trudnych przypadków. Jeśli nie jesteś pewien - zacznij od miękkiej. Lepiej zrobić dwa razy niż raz za mocno. Bo choć glinka jest bezpieczna, to przy złej technice może zostawić ślady. A przecież chodzi o efekt, nie o frustrację.
Glinkowanie to też moment medytacji. Pracujesz w ciszy, skupieniu, z uwagą. Czujesz kontakt z lakierem, z autem, z procesem. I choć może brzmi to górnolotnie - każdy, kto raz spróbował, wie, że coś w tym jest. Bo detailing to nie tylko błysk. To filozofia. A glinkowanie to jej istotna część.